Zakład Mediów Elektronicznych UŁ

Jack Tramiel: twórca Commodore

08 grudnia 2012
Dodała:


Wyjazd do Stanów i założenie Commodore


Po dramatycznych doświadczeniach II Wojny Światowej, Tramiel wyemigrował w 1947 r. do USA i zamieszkał w Nowym Jorku, co czyniło wielu emigrantów z Europy w tamtym okresie. Jednak nie wszyscy decydowali się na krok, który - wtedy już Jackowi, a nie Idkowi - wydawał się naturalny, czyli zaciągnięcie się do wojska. Jak sam twierdził, czuł wewnętrzną potrzebę spłacenia długu wdzięczności wobec swoich amerykańskich wyzwolicieli, a w szczególności żołnierzy, którzy uwolnili go z obozu w Ahlem. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności młody rekrut nie został wysłany na Alaskę, ale stacjonował na Manhattanie, co było bardzo korzystne dla jego rodziny, gdyż w tym czasie został ojcem. W armii pracował jako technik i wkrótce został specjalistą od naprawy maszyn do pisania, co miało okazać się kluczowe dla jego dalszych losów. Po odejściu ze służby kontynuował pracę w tym zawodzie i na początku lat 50. założył własną firmę - Commodore Portable Typewriter.



Skąd się wzięła nazwa?

Istnieje wiele wersji powstania nazwy Commodore, sam właściciel opowiadał, że wszystko wzięło się od nazwy samochodu – Opla Commodore (patrz nagłówek). Ten model jednak wszedł do produkcji dopiero pod koniec lat 60., więc zakładając firmę w latach 50., Tramiel nie mógł tak naprawdę zainspirować się pojazdem z przyszłości (sic!). Inna wersja mówi, że będąc znanym z powiedzenia: „Biznes jest jak wojna”, Tramiel chciał nadać swojemu przedsiębiorstwu nazwę o charakterze wojskowym jak dajmy na to „generał” (ang. general) lub „admirał” (ang. admiral). Te słowa były już jednak bardzo popularne (np. firmy: General Electric, Admiral Corp.), dlatego zdecydował się na „komandora” (ang. commodore). Cóż, być może nigdy nie poznamy prawdziwej historii pochodzenia tej nazwy, ale to chyba nawet lepiej, gdyż początki każdej legendy powinna owiewać mgiełka tajemnicy.




Sumatory, kalkulatory... mikrokomputery

Firma Tramiela prosperowała bardzo dobrze, aż do istotnej przemiany na rynku maszyn do pisania, która nastąpiła pod koniec lat 50. i była spowodowana zalewem tanich urządzeń z Japonii. Taki rozwój wypadków skłonił Jacka do zmiany profilu przedsiębiorstwa i rozpoczęcia produkcji sumatorów (maszyn biurowych wykonujących podstawowe działania arytmetyczne i wprowadzonych do powszechnego użycia na początku XX w.). Z kolei ze względu na uwarunkowania podatkowe Commodore przeniosło się z Nowego Jorku do Toronto w Kanadzie.

Jak widać, łodzianin był elastycznym menadżerem i potrafił dostosować do sytuacji ekonomicznej, która zmieniała się bardzo dynamicznie, choć jak się okazuje zgodnie z pewnymi regułami. Minęło niewiele czasu, a historia z tanim importem z Japonii powtórzyła się i sumatory z kraju Kwitnącej Wiśni triumfalnie płynęły przez Pacyfik, aby zdominować amerykański rynek. Jednak Commodore się nie poddało i jeszcze raz zmieniło swój profil, zajmując się tym razem kalkulatorami elektronicznymi i nieśmiało wkraczając w przestrzeń mediów cyfrowych.



Kolejny zwrot w historii firmy nastąpił w połowie lat 70., kiedy to Tramiel musiał podjąć wyzwanie – tym razem od lokalnego rywala. Na drodze do dalszego rozwoju przedsiębiorstwa stanęła monopolistyczna polityka Texas Instruments (TI), ówczesnego giganta elektronicznego realizującego zlecenia dla wojska, ale także produkującego podzespoły do kalkulatorów. Najważniejszym z tych elementów był chip, który firmy takie jak Commodore kupowały od TI, aby na jego podstawie budować własne urządzenia. Cały proces przestał być opłacalny, kiedy TI gwałtownie podniosła ceny chipów i w efekcie wyeliminowała całkowicie konkurencję, a w tym również Commodore. Wydawało się, że „do trzech razy sztuka” i tym razem Jack nie wybrnie z sytuacji kryzysowej.



Jednak nie bez przyczyny, ulubionym powiedzeniem Tramiela było wspomniane już: „Biznes jest jak wojna”. Zdecydował się bowiem na bardzo ryzykowny krok, który jednak mógł być początkiem zwycięskiej ofensywy. Commodore przejęło młodego i zadłużonego dostawcę procesorów - MOS Technology, Inc., przejmując w ten sposób utalentowany zespół młodych inżynierów. Najważniejsza okazała się współpraca z Chuckiem Peddle, twórcą rewolucyjnego 8-bitowego mikroprocesora MOS 6502. Na bazie tego układu scalonego powstał pierwszy Commodore PET, protoplasta linii budżetowych mikrokomputerów domowych, które nie tylko były interesującą platformą do grania, ale także zainteresowały nowymi mediami całe nowe pokolenie młodych ludzi.

Już wkrótce

W następnym wpisie opowiem o złotych latach Commodore.


Aby dodać komentarz do postu musisz się zalogować. Jeśli nie masz konta - zarejestruj się.